„Wkrótce zdaliśmy sobie sprawę, że lecimy nad linią frontu i że ostrzeliwują nas tak Niemcy, jak i Rosjanie. Gdy dolatywaliśmy do Warszawy, ku memu przerażeniu zobaczyłem morze ognia i wznoszące się wysoko dymy.” – Jim Auton, Nad frontem wschodnim i okupowaną Polską.

Wczoraj minęła kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego – wydarzenia, które na zawsze wpisało się w historię Polski. W tym dniu warto przypomnieć postacie, które ryzykowały życie, aby wesprzeć walczących. Jednym z nich był Jim Auton, brytyjski lotnik, który w 1944 roku latał nad płonącą Warszawą, dostarczając zaopatrzenie dla Armii Krajowej.
Pierwszy lot odbył w nocy z 13 na 14 sierpnia, pomimo zestrzelenia innych samolotów. Jego załoga spędziła 50 minut nad miastem, aby upewnić się, że zapasy trafią do powstańców. Dwie noce później wrócił z większą ilością zaopatrzenia.
Po wojnie założył organizację charytatywną, wspierającą polskich lotników, oraz zbudował pomnik na cmentarzu w Newark, upamiętniający tych, którzy zginęli podczas misji nad Warszawą. Był wielkim przyjacielem Polski i Polaków. Zmarł 18 stycznia 2020 w wieku 95 lat. Jego grób znajduje się na cmentarzu w Newark w bliskiej odległości od pomnika, który ufundował.

1924 – 2020
FRANCES MARGARET AUTON (PEGGY)
1928 – 2016
Pomnik ufundowany przez Jimiego Autona:

Lokalizacja grobu: