Znamy historię Dywizjonu 303. Pamiętamy o Monte Cassino. Ale czy słyszeliście kiedyś o Andrzeju „Andy” Mynarskim? To nazwisko, które w Kanadzie wymawiane jest z najwyższym szacunkiem, a w Polsce wciąż pozostaje mało znane.
To historia nie tylko o wojnie, ale o losach tysięcy polskich rodzin, które przed 1939 rokiem wyjechały „za chlebem” za ocean. Rodzice Andy’ego byli polskimi imigrantami, którzy osiedlili się w Winnipeg. On sam urodził się już w Kanadzie, dorastał w trudnych latach wielkiego kryzysu, ciężko pracując, by wesprzeć rodzinę po śmierci ojca. Choć nosił mundur kanadyjskiego RCAF, płynęła w nim krew tych, którzy nigdy nie zostawiają swoich w potrzebie.
13 czerwca 1944 roku. Tydzień po D-Day. Lancaster, którym leci 27-letni Mynarski, zostaje trafiony nad Francją. Wybucha pożar. Kapitan wydaje rozkaz: skakać. Mynarski jest już przy włazie, bezpieczny. Wtedy zauważa, że tylny strzelec, jego przyjaciel Pat Brophy, jest uwięziony w zaciętej wieżyczce. W środku szalejącego ognia. Andy nie skoczył. Przez płomienie przeczołgał się do przyjaciela. Próbował rozbić wieżyczkę siekierą, a gdy ta zawiodła – gołymi rękami. Jego mundur i spadochron zaczęły płonąć. Brophy, widząc, że Andy zginie razem z nim, krzyczał, by ten się ratował.
Dopiero wtedy Mynarski odpuścił. Wycofał się do wyjścia. Ale zanim skoczył w noc, odwrócił się, stanął na baczność pośrodku piekła i zasalutował przyjacielowi, mówiąc swoje słynne: „Good night, sir”.
Mynarski zmarł w wyniku poparzeń. Paradoksalnie, Brophy przeżył upadek samolotu i to dzięki jego relacji świat dowiedział się o tym czynie. Za to poświęcenie Mynarski otrzymał Krzyż Wiktorii (Victoria Cross) – najwyższe odznaczenie wojskowe Imperium Brytyjskiego.
Znajdujący się w parku Vimy Ridge w centrum Winnipeg brązowy pomnik bohatera wojennego Andrew Charlesa Mynarskiego został odsłonięty 12 czerwca 2015 roku. Oficjalną uroczystość dedykacji, która odbyła się następnego dnia z udziałem dzieci w wieku szkolnym (w tym uczniów ze Szkoły im. Andrew Mynarskiego VC) oraz osobistości takich jak premier Greg Selinger, uświetnił przelot myśliwców Królewskich Kanadyjskich Sił Powietrznych na niskim pułapie. Projektem kierował Bill Zuk, a rzeźbę zaprojektował lokalny artysta Charlie Johnston.